niedziela, 13 marca 2016

Rozdział 8 Miałam sen, piękny sen.

Z punktu widzenia Antosi.
Obudziłam się i rozejrzałam dookoła. Byłam w mieszkaniu Piotrka. 
- Boże, jak mogłam zasnąć.- zastanawiałam się na głos. 
Podrapałam się po głowie, rozciągnęłam i wstałam z łóżka. Skierowałam swoje kroki do kuchni w której kręcił swym tyłkiem Michał. Zapewne robiąc sobie jedzenie.
- Isn`t she lovely. Isn`t she wonderfull.. - śpiewał razem z radiem. 
- Michał nie wyj jak Cię proszę! Próbuje obejrzeć wiadomości. - wydarł się na niego mój brat z salonu. 
Kubiak już się obrócił i miał rzucić jakąś ripostą kiedy mnie zobaczył. Spojrzał na mnie i tak pięknie się uśmiechnął , że aż nogi miałam jak z waty. Już miałam coś powiedzieć kiedy nagle zaburczało mi w brzuchu. Słychać to było na całe mieszkanie.
- Nooo zeżarłby coś.- powiedziałam lekko zawstydzona.
Michał gestem ręki zaprosił mnie do stołu i spytał.
- Na co panienka ma ochotę? - uśmiechnął się uroczo.
- Na kanapki i kakao. - wyszczerzyłam się niczym pięciolatek.
Kubiak kiwnął głową i tanecznym krokiem skierował się w stronę wyspy kuchennej.
- Jak się spało siostra? - podszedł do mnie Piotrek i ucałował mie w głowę ze śmiechem.
- A powiem Ci że masz wygodne łóżko. Wiesz jaki miałam fajny sen? - odparłam z uśmiechem.
- Zaraz zrobię Ci Twoje ulubione kakao i wszystko mi opowiesz. - odpowiedział śmiejąc się.
- Miałam sen piękny sen..Śniło mi się że byłam modelką Victoria's Secret , byłam na wybiegu, a gościem specjalnym był Maroon 5. I śniło mi się że Adam Levine do mnie podbijał. - skończyłam swą opowieść z jednym wielkim "awww".
- Wzrost masz spoko, figurę też, a urodą przebijasz nie jedną z nich więc działaj.- powiedział Piotrek.
W tym samym momencie dostałam kolorowe kanapki stworzone przez Jastrzębskiego Ramseya.
Podziękowałam mu uśmiechem i zabrałam się za żarełko.
- Och ale było dobre. Dziękuje, niestety więcej nie wsunę. - powiedziałam i cmoknęłam Michała w polik.
- Cieszę się że smakowało. - odparł i całą trójką zalegliśmy na kanapie.
Leciał akurat jakiś serial typu Ukryta Prawda. nabijaliśmy się z jakiejś laski która postanowiła zamieszkać z żulem.
- A jutro obudzisz się bez telewizora i bez nerki. - komentował Kubiak kręcąc głową.
- Ona ma aż dwie stówy w portfelu? Pieprzony bogacki. - mruknęłam pod nosem.
Po jakimś czasie odmóżdżania do mieszkania wróciła Ola.
- Cześć Wam.
Pomachaliśmy w jej kierunku ze szczerymi uśmiechami.
- Dobra, kochani ja się zbieram. Muszę lecieć do hotelu i spakować się. Jutro po meczu wracam do Łodzi. - powiedziałam powoli wstając.
Razem ze mną wstał również Michał.
- No to ja Cię odprowadzę i tak miałem już spadać.
Uśmiechnęłam się do niego i kiwnęłam głową. Zgarnęłam wszystkie rzeczy i zaczęłam żegnać się z rodziną. W końcu miałam rodzinę. Nie byłam sama na tym świecie. Na tę myśl oczy zaszły mi łzami. Starłam je wierzchem ręki i nakleiłam uśmiech na twarz. Nim zdążyłam mrugnąć stałam wtulona w Olę.
- Pamiętaj, masz we mnie siostrę. Nie ważne co się będzie działo. Możesz do mnie zadzwonić o każdej porze. I nie płacz. - szeptała, a ja z każdym jej słowem coraz trudniej panowałam nad łzami.
- Już Cię kocham. Pamiętaj jeśli czegoś będziesz potrzebowała, dzwoń. - odpowiedziałam i ucałowałam ją w policzek.
- Co Wy się tak żegnacie? Widzimy się przecież na meczu! - zaśmiał się Piotrek przytulając mnie do siebie.
Pożegnaliśmy się i razem z Kubiakiem wyszliśmy z mieszkania. Wsiedliśmy do samochodu i w milczeniu jechaliśmy do mojego hotelu. Siedziałam stukając palcami o szybę i rozmyślałam nad życiem. Jutro wracam do domu. Do mojego starego życia. Poza Kamilem i pracą nic mnie tam nie trzyma ale z drugiej strony gdzie miałabym się przeprowadzić? Do Rzeszowa? Piotrek zawsze może zmienić klub i wraz z Olą się przenieść, a ja znowu zostałabym sama. Niby zaprzyjaźniłam się z Resoviakami ale oni mają swoje sprawy. No i jeszcze sprawa z Kubiakiem.. Sama zastanawiam się, dlaczego to wciąż roztrząsam. Na pewno ma dziewczynę i poukładane życie w Jastrzębiu, a mi jedynie miesza w głowie tymi swoimi pięknymi oczami, tym wspaniałym uśmiechem i poczuciem humoru.. W każdym razie nic z tego nie będzie. Więc Tośka ogarnij się. Pamiętaj, Ty nie potrzebujesz miłości. Masz Kamila, jedynego mężczyznę który nigdy Cię nie zawiódł..
Kiedy dojechaliśmy pod hotel , podziękowałam Michałowi pocałunkiem w policzek i pożegnałam się z nim.
- To do zobaczenia jutro, tak? - spytał.
- Jeśli nie porwie mnie Buka, to tak.- odpowiedziałam śmiejąc się do niego.
Pomachałam i ruszyłam do pokoju. Niby miałam się pakować, a skończyłam z kieliszkiem hotelowego wina w wannie. Full relax.

sobota, 27 lutego 2016

Rozdział 7. Moja piękna twarz nie może ulec zmianie.

Trening jak trening. Polatałam z aparatem, podokuczałam Krzyśkowi którego pokochałam od pierwszego wejrzenia i w końcu mogłam usiąść spokojnie przy Miśku. Ola niestety musiała nas opuścić gdyż czekał ją dzień w pracy.
-Hej że heeej - zaśpiewałam siadając przy nim.
- Witam Cię niewiasto. Co tam?
- Jest 13.05 a ja jestem zmęczona jakby było co najmniej piętnaście po. - westchnęłam i oparłam głowę o jego ramię.
Wtedy pomyślałam że mogłabym tak już zawsze. Czułam się przy nim tak dobrze, mimo że praktycznie się nie znaliśmy. Nie wiedziałam jaki jest tak naprawdę ale samo to że mogłam patrzeć mu w  oczy i wdychać te wspaniałe perfumy, było dla mnie największą nagrodą. Chciałam by stał się częścią mojego życia. Choćby jako zwykły przyjaciel. Jednak wiedziałam że to nie jest takie proste. On ma swój bagaż doświadczeń, ze mną życie też lekko nie poczynało. Wiele przeszłam ale nie poddaje się.
- Mała gdzie odpłynęłaś? - spytał Misiek wyrywając mnie z rozmyśleń.
Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Odpłynęłam na myśl o Twoich oczach.
- Uważaj, bo pomyślę że mnie podrywasz. - powiedział zbliżając do mnie swoją misiowatą mordkę.
- A co jeśli tak jest? - zagryzłam wargę.
- Nie wiem, czy podołałbym Twoim wymaganiom. - odparł stykając swój nos z moim.
- Ja też mam co do tego wątpliwości ale jak to mówią nie dowiesz się póki nie spróbujesz. - odpowiedziałam szeptem.
- Czy to była propozycja? - zaśmiał się cicho.
- Nie gadaj tyle tylko.. - nie dokończyłam gdyż mój towarzysz  tak po prostu wpił się w moje usta.
Całował tak delikatnie lecz z drugiej strony z ogromną pasją. Aż zaparło mi dech w piersi. Czułam że nie liczy się nic poza nami. Jakby cały wszechświat przestał istnieć. Chciałam by trwało to jak najdłużej. Po chwili Michał oderwał się ode mnie i spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Mamy już za sobą pierwszy pocałunek. A to oznacza że zostało nam coraz mniej pierwszych razów.
- Pierwszych razów?
- No tak. Pierwszy pocałunek, pierwsza randka, pierwsza wspólna noc, pierwszy taniec.. I tak dalej. - odparł pewnie.
Patrzyłam mu w oczy nie wiedząc co odpowiedzieć.
- Jesteś tego taki pewny?
- Tak, a dziś zabieram Cię na pierwszą randkę. - powiedział i cmoknął mnie w policzek.
- Ee! Nie spoufalać mi się tam!- krzyknął Piotrek.
- Chyba za późno. - zaśmiał się głupio Krzysiek.
Pokazałam mu jakże kulturalnego środkowego palca.
- Bo Ci tym palcem oczka wydłubię młoda. - powiedział Krzysiek - Co się dzieje z tą dzisiejszą młodzieżą?
Chciałam czymś w niego rzucić ale nie miałam przy sobie nic ciężkiego więc zwyczajnie dostał z laczka. Jako że wylądował centralnie na jego twarzy odwaliłam taniec szczęścia po czym kulturalnie mówiąc zaczęłam spieprzać aż się za mną kurzyło. Jestem złym człowiekiem i nie lubię dostawać za swoje. Niestety po dziesięciu minutach moja kondycja okazała się koszmarna więc oddychałam jak bym miała napad astmy.
-Nie bij proszę. Moja piękna twarz nie może ulec zmianie.- prosiłam libero i zasłaniałam się rękoma i nogami.
- Stój diablico. -powiedział i podszedł do mnie.
Czułam ze zginę. Zaczęłam odmawiać pacierz i żałować za grzechy.
- Kubiak zapisuje Ci moje trampki, Piotruś wiedz ze Cię kocham. Ciebie i Olę wiec Wam zostawiam mój samochodzik. Resztę rzeczy oddajcie potrzebującym. Powiedzcie moim bliskim ze ich kochałam. - zaczęłam mój łzawy wywód.
- Mi dajesz trampki, a im samochód? Z jakiej paki? -załamał ręce Michał.
- Bo nas kocha, a Ciebie nie. - zaśmiał się Piotrek.
Przyglądałabym się dalej tej rozmowie gdyby nie libero który złapał i nie przerzucił na swoje ramie. Biegał ze mną po całej hali dopóki trener nie wygonił nas z treningu, twierdząc że i tak jesteśmy bezużyteczni dziś. Krzysiek poszedł się przebrać,a ja rozłożyłam się na krzesełkach i kolanach Michała który to zaczął bawić się moimi włosami.
- Mogę Cię uczesać? - pyta patrząc na mnie jak typowe dziecko szczęścia.
- Czemu nie, ale ostrzegam że mogę zasnąć. - powiedziałam śmiejąc się i siadając tyłem do niego między jego nogami.

15 minut później.. 
Z punktu widzenia Michała.
-... no i ja mu mówię stary z taką grą to do Dynamo Dudki. - powiedziałem kończąc tworzyć warkocza tej ślicznej blondyneczce.
Nagle jej głowa opadła do przodu. Spojrzałem w jej stronę i zamarłem. Ona naprawdę zasnęła.
Delikatnie wziąłem ją na ręce i podszedłem do Pita.
- Cichy, Twoja siostra zasnęła.- powiedziałem po cichu śmiejąc się.
- Wiedziałem że ją zanudzisz. - zaśmiał się.
Popatrzyłem na niego z pogardą i powiedziałem że zaniosę ją do samochodu. Dobrze że pod halę przyjechałem autem. Piter poszedł ze mną, przy okazji zabierając jej rzeczy.
- Mmm misiu, masz taki faaajny kaloryfer.- powiedziała sennie Tośka wtulając się bardziej we mnie.
Uśmiechnąłem się pod nosem na jej uwagę.




środa, 13 stycznia 2016

Rozdział 6.- Głosy w mojej głowie.

Kiedy zrobiliśmy zakupy postanowiliśmy wstąpić na kawę do jakiejś knajpki. Usiedliśmy w rogu aby nasi panowie nie rzucali się zbytnio w oczy. Przeglądałam kartę wraz z Michałem.Nie wiedziałam na co się zdecydować. Moje rozmyślanie przerwała kelnerka prosząc o zamówienie.
Spojrzałam na Michała, on kiwnął głową i razem zamówiliśmy gorącą czekoladę.
Wzruszyłam ramionami i puściłam oczko Olce która patrzyła na nas z uśmiechem.
- Tosia chodź ze mną  do łazienki.- po chwili pociągnęła mnie za rękę.
- Nie płaczcie za mną azaliż za chwilę wracam. - powiedziałam do chłopaków i posłałam im buziaka.
Ola zaciągnęła mnie do łazienki. Ja sobie spokojnie stanęłam przed lustrem i zaczęłam poprawiać włosy, na co pani Nowakowska stanęła obok i obserwowała każdy mój ruch.
- I?? - zaczęła.
- I co?
- Co myślisz o Michale? - spytała powoli nie wytrzymując ze mną.
- No co? Jest sympatyczny i może być moim ziomkiem. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Ola westchnęła i pokręciła głową. Poprawiłam sobie usta szminką, zrobiłyśmy sobie selfie w lustrze i wyszłyśmy roześmiane.
- Ej jak to jest że laski zawsze chodzą do łazienki grupowo i wychodzą śmiejąc się? - zastanawiał się Krzysiek.
- Dobre pytanie - odpowiedzieli panowie i przez chwilę było cicho gdyż każdy z nich miał w głowie jakąś opcję.
Kiedy usiadłam na swoje miejsce spojrzałam na mój napój i na czekoladę Michała.
- Ej dlaczego Ty masz pralinkę , a ja nie? - spytałam go smucąc się.
- Przecież.. - zaczął ale przerwał mu Krzysiek bijąc go w rękę.
- To Ty?! Zeżarłeś ją? - krzyknęłam do niego.
Już miałam się zamachnąć i walnąć go w ten pusty caban.
- Spokojnie, masz moją. Ja i tak nie lubię takich rzeczy. - powiedział Kubiak.
- Oooo - zawyli nasi towarzysze.
Uśmiechnęłam się do niego najładniej jak tylko umiałam i podziękowałam buziakiem w policzek.
- Będziesz moim najlepsiejszym przyjacielem na caluśkim świecie.- powiedziałam pewnie.
On uśmiechnął się do mnie tak że poczułam że za chwilę padnę.
- Proszę państwa nie chciałabym psuć atmosfery ale za 20 minut musicie być na Podpromiu. - odezwała się Ola czym nas otrzeźwiła.
Mogłabym patrzeć w jego oczy cały czas i w życiu by mi się to nie znudziło. Nigdy nie widziałam niczego tak pięknego. A ten uśmiech... O matko. Tośka ogarnij dupe. Nie chcesz nikogo. Pamiętaj. Zresztą przecież prawie się nie znamy. Matko z ojcem zaczynam gadać do siebie. Dobrze że nikt tego nie słyszy.
- Czego nikt nie słyszy? - spytał Krzysiek idący już przy mnie.
- Yyy tych głosów w mojej głowie. - odpowiedziałam śmiejąc się i modląc jednocześnie by to było jedyne co usłyszał z moich myśli.
Nagle rozdzwonił się mój telefon.
- Zakład pogrzebowy "Czy to już?" słucham? - odebrałam udając powagę.
- Przepraszam, pomyłka. - odparł Kamil.
- Cześć miśku.- zaśmiałam się szczerze do słuchawki.
- Tośka? Rany boskie ja kiedyś oszaleje przez Ciebie.
- Też Cie kocham. No co tam?
- A daj spokój. Pokłóciłem się z Igorem. On mnie za bardzo ogranicza. - powiedział smutnym głosem.
- Spokojnie Kamilku. Przyjadę do Ciebie z winkiem i pogadamy.
Porozmawiałam z nim jeszcze chwilę i musiałam się rozłączyć gdyż byliśmy już praktycznie na hali.
- Chłopak? - spytał Michał niby z uśmiechem jednak oczy zdradziły mi wszystko.
- Najwspanialszy na świecie.. ale przyjaciel. - odparłam i puściłam mu oczko.
- Och czyli mam jeszcze szanse! - zaśmiał się Krzysiek podchodząc do nas.
- Ech gdybyś był tak z 10 lat młodszy i .. no nie wiem. Wolny! - zaśmiałam się i zaczęłam przed nim uciekać.
Goniliśmy się dopóki na horyzoncie pojawiła się żona Krzyśka z nietęgą miną.
- O matko! Pani Iwona? Bardzo mi miło Panią poznać. Obserwuję Pani Instagrama i jestem pod wrażeniem. Tak w ogóle to jestem Antonina Nowakowska, siostra Pita. Przepraszam że tyle mówię ale jak się denerwuję to włącza mi sie słowotok no i tak już jest...- nawijałam jak katarynka.
- Iwona jestem i proszę mów mi po imieniu. Słyszałam o Tobie. Krzysiek twierdzi że jesteś małym szatanem więc na pewno się polubimy. - uśmiechnęła się do mnie.
Na co ja nic nie zrobiłam tylko strzeliłam jej męża w potylicę.
- No mówiłem że szatan!- wydarł sie pokrzywdzony.




poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział 5.- Noo weź to poczuj.

Następnego dnia wstałam z łóżka w moim hotelowym pokoju, przetarłam oczy i stwierdziłam że nic mi się nie chce. Niby nic nadzwyczajnego ale nawet myśl, że będę robić to co kocham nie napawała mnie entuzjazmem. Weszłam do łazienki z postanowieniem wzięcia gorącego prysznica. Już miałam się rozbierać gdy rozdzwonił się mój telefon.
- Cześć siostra - usłyszałam wesoły głos mojego braciszka.
- No witam Cię.- uśmiechnęłam się do telefonu.
- Masz jakieś plany przed naszym treningiem? - spytał, a w tle usłyszałam czyjś chichot.
- Myślałam nad jakimiś zakupami ale jeszcze nie wiem. A co? Masz jakieś propozycje?
- O my chętnie z Tobą pójdziemy. To za godzinę pod Twoim hotelem, ok? No, no to buzi pa. - zakończył swój monolog Piter.
-Yyyy, pa.- odpowiedziałam do siebie.
Wzięłam prysznic, wsmarowałam w siebie balsam do ciała, pomalowałam się i owinięta ręcznikiem wyszłam z łazienki. Gibałam się do piosenki którą włączyłam na telefonie gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Noooo weź to poczuj, nie mów żeby ktoś dał Ci spokój..- śpiewałam podchodząc do drzwi.
A za drzwiami zobaczyłam mojego braciszka, Olę, Krzyśka Ignaczaka i Kubiaka.
- Booo nie możesz stać z boku, musisz poczuć tooo- dokończył Krzysiek.
- Yyy no cześć. A co Wy tak wcześnie?- spytałam kompletnie ignorując że kumple Piotrka bacznie obserwują moje pół nagie ciało.
- Cześć Tosia. A no właściwie to się spóźniliśmy pięć minut. Nie będę wskazywać palcem przez kogo.- powiedziała Ola i wymownie spojrzała w stronę Ignaczaka.
- Oj bo musiałem odprowadzić Dominikę do koleżanki.
- Michał, nie patrz się na nią jak na mięso. Tośka ubierz się .- powiedział ze śmiechem Piotrek całując mnie w policzek.
-Cześć, Tośka jestem. - podałam rękę Michałowi.
- Miło Cię poznać. Michał. - powiedział i lekko pocałował moją dłoń, czym lekko zbił mnie z tropu.
- Cóż za dżentelmen. Wchodźcie, a ja się ubiorę.
- Jak dla mnie możesz zostać tak.- powiedział ze śmiechem Michał.
Zaśmiałam się i puściłam mu oczko. Zgarnęłam ciuchy i poszłam do łazienki.
Chłopak miał fajne poczucie humoru i te niebieskie oczy. Mogłabym się w nich zakochać. Właśnie, mogłabym.. gdyby nie to że nie powinnam. Zbyt wiele razy zostałam zraniona. Zbyt wiele przeszłam. Boje się. Cholernie się boje. Może on jest inny? Może mogłabym dać mu szanse? Nie.. Dlaczego w ogóle o tym myślę. Nie powinnam, przecież wcale go nie znam. Ale te jego oczy..
- Tosia bo Cię północ zastanie. - wydarł się Igła.
- No już. - odpowiedziałam.
Spryskałam się jeszcze moimi Calvinami i mogłam iść. Wyszłam z łazienki, okręciłam się we własnej osi i spojrzałam wymownie na moich towarzyszy.  Nie szalałam z ciuchami więc wybrałam zwykłą  białą bokserkę, spódniczkę i balerinki.  Byłam typem dziewczyny chodzącej w dresie gdyż tak było mi wygodniej, jednakże lubiłam czuć się dziewczęco.
- No i pięknie.- powiedział Piotrek uśmiechając się do mnie.
-Chcę taką spódnicę!- krzyknęła Ola.
Uśmiechnęłam się w jej kierunku i powiedziałam że coś dziś dla niej znajdziemy. Spojrzałam w kierunku moich dwóch pozostałych gości. Krzysiu uśmiechał się i kiwał jakby miał chorobę sierocą, a Michał uśmiechał się tak przeuroczo, że aż zmiękły mi kolana.
- Wyglądasz ślicznie. - powiedział po prostu i mrugnął do mnie.
- Też tak uważam- zaśmiałam się.
- No to go ekipa.
Poszliśmy spacerkiem w kierunku galerii. Ja z Olą na przodzie rozmawiałyśmy o nowej książce którą dostałam od Kamila " Jedno małe kłamstwo".
- No i wiesz ja myślałam że ona będzie z tym Connorem , a tu jednak Ashton.
- Sama byś go brała. W mojej głowie był.. Mmm. - powiedziała rozmarzona Ola, po czym wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Kochanie? - zareagował od razu Piter.
Machnęłam na niego ręką by się nie przejmował. W końcu doszliśmy do galerii. Ja dwudziestopięcioletnia kobieta w duszy byłam wciąż dzieckiem, więc kiedy zobaczyłam ruchome schody popędziłam w ich stronę ciągnąc za rękę Michała. Jeździliśmy w górę i w dół śmiejąc się w głos. Za piątym razem kiedy zjechaliśmy na dół stwierdziliśmy że już dość.
- I powiozą mnie windą do nieba- zaśpiewałam na głos podchodząc do naszej paczki.
Misiek objął mnie ramieniem i powiedział mi na ucho.
- Gdzieś niedaleko widziałem sklep z grami. Może coś wypróbujemy?
- Myślisz o tym samym co ja? - spytałam  lekko mrużąc oczy.
- Karaoke! - wykrzyczeliśmy w jednym momencie.
- Ty pierwsza. - powiedział Michał podając mi mikrofon.
Wybrałam piosenkę która wiedziałam że zmiecie go z ziemi.
- If I should stay, I would only be in your way. So I'll go, but I know ,I'll think of you ev'ry step of the way...- zaczęłam..
Wczułam się cholernie. Kiedy skończyłam wszyscy patrzyli na mnie szeroko otwartymi oczami i zaczęli mi bić brawa.
- No jak oni nie będą razem to przenoszę się do Kazania. - powiedział Igła do Oli.
Na co ona kiwnęła głową i uśmiechała się patrząc na nas.





niedziela, 20 grudnia 2015

Rozdział 4. Poznajmy się bliżej..

Stoję właśnie przed drzwiami Piotrkowego mieszkania. Serce wali mi jak szalone. Ja Antonina Nowakowska boje się jakiejś laseczki. No matko z ojcem. Odetchnęłam głęboko i nacisnęłam dzwonek do drzwi licząc że Oli nie ma jednak w domu.
Po chwili otworzyła mi drzwi niewiele niższa ode mnie dziewczyna w blond włosach spiętych w kok i pięknych oczach.
- Dzień dobry. Pani do kogo? - spytała lustrując mnie wzrokiem.
- Ymm.. Dzień dobry.. Jest może Piotr? - odpowiedziałam jąkając się.
Tośka do jasnej cholery ogarnij się. 
- Piotrek wyszedł na chwilę na zakupy. Powinien zaraz wrócić. Może wejdzie pani do środka?
- Nie chciałabym przeszkadzać. Przepraszam nie przedstawiłam się, Antonina Nowakowska. Siostra Piotrka. - powiedziałam lekko uśmiechając sie i wyciągając w jej kierunku dłoń.
Chwilę patrzyła na mnie ze zdziwieniem lecz po momencie otworzyła szeroko oczy i mocno mnie przytuliła. Czego się w ogóle nie spodziewałam.
-Yyyy.
- Przepraszam ale jak Piotrek mi o Tobie opowiadał od razu chciałam Cię poznać. Jestem Ola i wychodzi na to że Twoja bratowa. - uśmiechnęła się do mnie szeroko.
-Hah miło poznać.
Wzięła mnie za rękę i poprowadziła do salonu połączonego z aneksem kuchennym. Usiadłam wygodnie przy barku.
- Kawa, herbata? - spytała podając mi talerzyk z ciastkami. Ommm delicje.
- Herbatkę.
- Zielona, malinowa czy zwyczajna? Chociaż jak na Ciebie patrzę to pewnie zielona.
- Ale w sensie że..?
- Kochanie zabiłabym by mieć takie nogi jak Ty. - powiedziała zagryzając wargę.
Zaśmiałam się z niej i grzecznie poczekałam na herbatę. Kiedy rozmawiałyśmy rozdzwonił się mój telefon .
- Kocham tą piosenkę!! - wykrzyknęła Ola i zaczęła śpiewać. - She looks so perfect..
- Przepraszam Cię na moment. - powiedziałam i wyszłam do korytarza.
- Witam Antośka jak Ci idzie praca?
- Witam szefie. Dobrze, jutro mam im jeszcze porobić zdjęcia z treningu i takie tam.
- Okej , po tym zleceniu masz kilka dni wolnego jak zresztą Ci obiecałem tylko wyślij mi wszystko na maila.
- Tak jest szefie. - odpowiedziałam i zakończyłam rozmowę.
Wróciłam do kuchni w której Ola kończyła robić kolację. Zaczęłam się zastanawiać ile czasu rozmawiałam przez ten telefon skoro ona wkładała już do piekarnika lasagne.
- Pachnie wspaniale. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
- Przez twe oczy, twe oczy zielone oszalałeem. Gwiazdy chyba twym oczom oddały caly blaask.- zaśpiewał mój brat wchodząc do mieszkania.
- Kochanie bo odstraszysz swoją siostre tym rykiem . - zaśmiała się Ola i wtuliła w męża.
- Twierdzisz że nie umiem śpiewać? Cześć Tosiu - Podszedł i przytulił się do moich pleców.
- E nie jest tak źle z Twoim śpiewem. Cześć Piter - powiedziałam z uśmiechem i cmoknęłam go w policzek.
- Kochani siadamy do stołu. Kolacja gotowa. - powiedziała po jakimś czasie Ola wyjmując blachę z piekarnika.
- Piotrek pilnuj tej kobiety jak oka w głowie. Jak się dowiem że coś spieprzyłeś będziesz miał ze mną do czynienia. Tosz to skarb! - powiedziałam do brata zajadając się wybornym jedzeniem.
Ola posłała mi swój najpiękniejszy uśmiech ze łzami w oczach, a Piotrek pocałował ją czule w skroń.
- Zgadzam się z tym w stu procentach.
Siedzieliśmy i śmialiśmy się z praktycznie każdego zdania Piotrka, który okazał się komicznym człowiekiem. Opowiadał o zgrupowaniach w Spale. Pokazywali mi zdjęcia z wakacji i innych wyjazdów. Właśnie Piotrek pokazywał zdjęcia z Japonii gdzie był z chłopakami gdy w oczy rzucił mi się przystojny szatyn o brązowych oczach.
- To jest Misiek Kubiak, jeden z najlepszych przyjaciół Twojego braciszka. Lat 27, kilka miesięcy temu rozstał się ze swoją byłą. - zaczęła Ola jakby czytała mi w myślach.
- Jak Ty to robisz?
- Widziałam ten błysk w Twoich oczach. - zaśmiała się moja bratowa.
- O może jakbyś została jeszcze kilka dni w Rzeszowie to byś go poznała. Gramy z Jastrzębiem pojutrze. - odparł Piter uśmiechając się uroczo.
- Poznać mogę ale po co to nie wiem.
Jestem szczęśliwą singielką. Nie potrzeba Ci miłości Tośka. Jak będziesz chciała cierpieć to przytrzaśniesz sobie palce drzwiami, prawda? Prawda!

sobota, 28 listopada 2015

Rozdział 3. Poli? Really?

- Jestem Twoją siostrą i to nie cioteczną. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
Patrzyłam jak na jego twarzy pojawiają się kolejne emocje. Od przerażenia aż po ledwie widoczny uśmiech.
- Dlaczego dopiero teraz się o Tobie dowiaduje?
- To czysty przypadek. Dostałam zlecenie by zrobić Wam sesje. Gdybym chciała wymyśliłabym coś lepszego. Na przykład wyskoczyłabym z tortu albo coś.
- Zaraz.. Gdybym chciała? Nie chciałaś poznać własnego brata?! - mówi z lekkim oburzeniem.
- Piotrek, nie chciałam psuć Twojego idealnego świata.- odparłam zgodnie z prawdą.
Poczułam że oczy napełniają mi się łzami więc postanowiłam że się wycofam. Nikt nie może widzieć płaczącej Antoniny Nowakowskiej. Taki widok jest po prostu niedozwolony.
- Gdzie Ty się wybierasz? Musimy porozmawiać. - powiedział Pit łapiąc mnie za rękę i uśmiechając się.
- Nie wiem czy to dobry pomysł.
- Ale ja wiem. Zyskałem siostrę. Myślisz że pozwole Ci teraz tak odejść?
Spojrzałam mu w oczy.  Wydawał się szczery. I na prawdę cieszył się z tego że jesteśmy rodziną. Natomiast ja, miałam mieszane uczucia. Chciałam go poznać i to nawet bardzo ale bałam się, że kolejna osoba może mnie zranić.
- To co siostra? Zapraszam Cię na kawe i ciacho. - powiedział i objął mnie ramieniem.
Kiwnęłam głową.
Siedzieliśmy w jakiejś kawiarni w kącie. Była dość fajnie urządzon. Jasne kolory ścian kontrastowały z ciemnymi meblami.
- Opowiedz mi coś o sobie. Bardzo chcę Cię poznać. - powiedział łapiąc mnie za rękę.
Zastanawiam się co moge mu powiedzieć, bo to jest oczywiste że nie wszystko. Przynajmniej narazie.
- Hmm. No to jestem Tośka, jestem fotografem. Szczęśliwa singielka. Mam przyjaciela Kamila. Mieszkam w Łodzi od 5 lat. Tyle Ci powinno wystarczyć. - uśmiecham się do niego.
- Dobrze, jestem Pit, jestem siatkarzem..
- Eee no co Ty? - udaję zdumienie i śmieje się z niego.
- Cicho. Mam żonę Ole, którą musisz koniecznie poznać. Mam dwóch najbliższych przyjaciół,  Krzysia Ignaczaka i Michała Kubiaka. Mam też kotkę Poli.  Mieszkam w Rzeszowie i cholernie się ciesze że mogę Cię poznać.
-Poli? Really?
Siedzimy jeszcze przez jakiś czas w kawiarni rozmawiając i śmiejąc się głośno. Wymieniliśmy się numerami i Piotrek odprowadza mnie do samochodu.
- W którym hotelu się zatrzymałaś?
- W Grand Hotel.
- O to niedaleko mnie. Może wpadniesz dziś na kolacje do nas? Ślicznie proszę.
Uśmiecha się w taki sposób że nie jestem w stanie mu odmówić.
- Okej. Wyślij mi smsem adres. - mówię i wsiadam do auta.
Jadę spokojnie do hotelu śpiewając hity radiowe kiedy zaczyma mi dzwonić telefon.
- Cześć malutka- słyszę głos Kamila.
- Cześć tygrysie. Jak tam? Stęskniłam się.
- No ja też właśnie. Może skoczymy na piwo?
-Sory memory ale aktualnie jestem w Rzeszowie. Poznałam Piotra.
Słyszę cisze po drugiej stronie.
- Tego Piotra? Twój światowej sławy braciszek? I co? I jak? No opowiadaj!!
- To się zamknij w końcu i słuchaj. Wydaje mi się bardzo sympatyczny. Zaprosił mnie do siebie dziś na kolacje, bym poznała jego żonę. Zauważyłam że mamy niektóre podobne cechy.
- Skoro tak mówisz ale uważaj mała. Uciekam, kocham Cie.
- Ja Ciebie też Kam. Trzymaj się.
Wszyscy gdy słuchają naszych rozmów uważają że jesteśmy parą ale to jest nie możliwe. Kamil ma.. Inne preferencje. Kocham go jak brata. Ciekawi mnie jaka będzie ta Piotrkowa Ola. Mam nadzieję że to nie kolejny pustak.

środa, 23 września 2015

Rozdział 2- Owsiki w dupie masz?

play
Jako że ja, Anotnina Nowakowska muszę być mądrzejsza od  wszystkich lecę na złamanie karku do Rzeszowa. Zostało mi jakieś 40 minut do umówionej sesj, a jestem w czarnej dupie. Dodaje gazu do dechy. Czuję że ni cholery nie obejdzie się bez mandaciku. Gdyby moja matka to zobaczyła.. Momentalnie zwalniam. Mama zawsze była przeciwna szybkiej jeździe. Bardzo często kłóciłyśmy się o to, ponieważ ja należę do osób które po prostu lubią depnąć w gaz. Teraz zostałam sama. Los odebrał mi rodzicielkę dwa lata temu. Mama zachorowała na ciężką depresje. Nie umiała sobie z tym poradzić. Mówią, że wybrała łatwiejszą drogę. Ja wciąż się obwiniam, że nie wróciłam do domu wcześniej tamtego dnia. Gdyby wiedziała jak bardzo ją kocham..

Po chwili dojechałam na hale. Wleciałam szybko i krzyknęłam do dwóch wysokich i nieźle zbudowanych chłopaków.
- Oddam królestwo za pomoc w wniesieniu sprzętu.
- Pani to pewnie nasz nowy fotograf. Alek jestem, to ja panuję nad tym całym bydłem.- powiedział Akhrem i podał mi rękę.
- Jestem Piotrek. Czy my się kiedyś gdzieś nie spotkaliśmy?- spojrzał mi głęboko w oczy mój braciszek.
- Raczej wątpię.- odparłam krzywiąc się. - Jestem Tośka. Pomożecie mi?
Chłopcy zgodnie kiwnęli głowami zgadzając się. Zaprowadziłam ich do mojego peugeota i pokazałam co mają wzią,  sama zaś ruszyłam w stronę menadżera resowiaków.
- Witam, Antonina Nowakowska.  Fotograf z firmy "Sarson" . - przywitałam się grzecznie.
- Witaj, Maciej Pająk. Posłuchaj, zrób zdjęcia drużynie oraz każdemu z osobna. Kiedy skończysz przyjdź do mojego gabinetu. To jest ten na końcu korytarza.
Kiwnęłam głową i poszłam na hale gdzie chłopcy rozstawiali sprzęt.
- Szefowo, przyniesione i rozłożone. Nagroda się należy. - uśmiechnął się Piotrek.
- Yyyy a dziękuję nie wystarczy?
Pokiwali przecząco głowami. Jako że nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy wspięłam się na palce i dałam obu po całusie w policzek.
- Dziękuje - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich.- a teraz bierzmy się do roboty.
Sesja drużyny wypadła szybko i zabawnie. Krzysiek Ignaczak nie mógł spokojnie ustać przez chwilę w jednym miejscu więc bujał się na prawo i lewo.
- Owsiki w dupie masz? - spytał kalecząc lekko Nikolaj Penchev.
- Nie, dlaczego? - spytał nic nie rozumiejąc Igła.
- Bo miota Tobą jak szatan. - odparł krzywiąc się Piotrek.
Zaczęliśmy sesje tzw. indywidualną. Zrobiłam zdjęcia kilku chłopakom i nadeszła kolej Nowakowskiego.
- Mam wrażenie że kiedyś się już widzieliśmy. Jesteś naszą kibicką? Przyjeżdżasz na mecze? - zasypywał mnie pytaniami.
Już chciałam odpowiedzieć że z kimś mnie pomylił gdy nagle ktoś zawołał mnie.
- Pani Nowakowska! To pani jest ten biały peugeot? - spytał Kowal.
- Tak. - odpowiedziałam obawiając się że jakiś ciul tknął moje maleństwo.
- Chyba stanęła Pani na zakazie, bo właśnie odholwywują samochód.
- Że co kurwa?! - krzyknęłam i wyleciałam jak najszybciej mogłam z hali.
Rzeczywiście, to mój samochód.
- Stać! Kurwa, zostawcie moje maleństwo. - darłam się wygrażając pięścią.
- Panieneczka przepisy zna? Na zakazach nie parkujemy! - odparł facet który zabierał mi auto.
- Będę pamiętać tylko mi człowieku go oddaj. - błagałam prawie że na klęczkach.
Facet popatrzył na mnie, podrapał się po "oszczędnie owłosionym" łbie i westchnął.
- Odpuszczę dziś panience, bo taka ładna. Ale niech pamięta o przepisach.
Kiwnęłam głową z bananem na mordzie i patrzyłam jak uwalnia mi samochód.
- Przepraszam kochanie. Już nikt Cię nie tknie. - mówiłam do auta, głaskając i całując.
Usłyszałam za sobą śmiechy. No tak, Resoviacy nie mogliby przepuścić takiego widoku.
Tylko jeden Piotrek N. znany mi jako szanowny brat stał i patrzył na mnie z nieodgadnionym spojrzeniem.
- To moja miłość gamonie. Tylko jego mam.- powiedziałam i od razu chciałam sama sobie wpierdzielić za to że mam tak długi jęzor.
Przestali się śmiać. Patrzyli na mnie za to z taką dziwną miną.
- Yyy.. Antośka? Wyjaśnisz? - spytał Igła.
- Bez komentarza. - spojrzałam w ziemię i zacisnęłam usta.
I nastała taka niezręczna cisza. Którą musiał przerwać jeden z siatkarzy.
- Ja Cie znam! - krzyknął Piotrek i zmierzał do mnie.
I co tu wymyślić? Tośka myśl. Hmm. Może pomylił mnie z kimś?
- Widziałem kiedyś Twoje zdjęcie w porfelu mojego taty. Powiedz mi prosze, kim jesteś? - zapytał spokojnie z lekkim uśmiechem.
- Moje zdjęcie? - spytałam zdziwiona.
Zawsze uważałam że mnie nienawidzi. Że jestem wpadką. Czyżby było inaczej?
- Zasługujesz na prawdę. Otóż jestem.. Twoją siostrą. - powiedziałam patrząc mu w oczy.